środa, 14 marca 2012

Archiwizacja



Ten blog został zamknięty, pozostał w sieci jako archiwum pewnej działalności. Prawdopodobnie nigdy nie będzie już aktualizowany, a także istnieje niebezpieczeństwo, że zupełnie zniknie z sieci.

W momencie publikacji tej wiadomości nie jest także wiadome, czy i w jakiej formie autor będzie kontynuował pisanie postów, blogowanie i tworzenie różnych dziwnych teorii. Więcej informacji i ew. linków najlepiej szukać przez profil google.

wtorek, 22 lutego 2011

Projket JK

Jutro egzamin z fizyki. A ja, zamiast się uczyć, szukam. Przeszukuję strony i czytam o pewnej osobie, która powiązana jest z Szarymi Szeregami, z Tatrami, z Informatyką i z komputerami.

Chodzą mi po głowie różne pomysły na jakiekolwiek przypomnienie o tym człowieku. Wczoraj minął rok od jego śmierci, a ja znalazłem go zupełnie przypadkiem czytając o polskich konstrukcjach liczących.

Wiecie o kogo chodzi?



...

No właśnie.

poniedziałek, 4 października 2010

Zatracenie

Nadmiar informacji, w połączeniu z...

eee, nie ważne. Lepiej wyruszyć na kolejny górski szlak...

środa, 18 sierpnia 2010

Henry David Thoreau

* Moim przyjacielem jest ten, kto lubi mnie za to, jaki jestem.
* Natomiast Ty, lepiej zamiast miłości, zamiast pieniędzy, wiary. Zamiast sławy czy szczerości. Daj mi prawdę.
* Chciałbym, ażeby każdy z wielkim staraniem wybrał własną drogę i szedł naprzód właśnie nią, zamiast drogą ojca, matki czy sąsiada.
* Język przyjaźni to nie słowa, lecz treści.
* Możemy odrobinę mniej troszczyć się o samych siebie, odrobinę zaś bardziej uczciwie o innych.
* Wszystko, co mogę zrobić dla mojego przyjaciela, to po prostu być jego przyjacielem. Nie mam bogactwa, którym mógłbym go obdarzyć. Jeśli będzie wiedział, że jestem szczęśliwy mogąc go kochać, nie będzie pragnął żadnej innej nagrody.
* Rzeczy się nie zmieniają. Zmieniamy się my.
* Zrobić cokolwiek, by zarobić tylko pieniądze, to znaczy w istocie nie zrobić nic, albo jeszcze gorzej.
* Zdobywszy to, co potrzebne do życia, może jednak dokonać innego wyboru niż zdobywanie nadmiaru, może się teraz zdobyć na odwagę i żyć, może zacząć wakacje i zaniechać bardziej upokarzającej harówki.

czwartek, 5 sierpnia 2010

Rozum, a kobieta

Tak.

Jedno z drugim nie ma nic wspólnego.

Dlaczego?

Bo kobiety nie da się zrozumieć. Tak. Do takiego wniosku dochodzę.




Ktoś kiedyś powiedział "Kobiet się nie rozumie. Kobiety się kocha.".

Chyba mu muszę przyznać rację. Są takie sytuacje, kiedy rozum po prostu wysiada. Ale myślę, że to nie powód, żeby rezygnować, załamywać się, tracić wiarę i świrować.

Kto inny powiedział, że "jak kocha, to poczeka".

Jaki z tego wniosek? Jak kochasz kobietę, to będziesz musiał uzbroić się w dużą ilość cierpliwości. Bo nigdy jej nie zrozumiesz, ale zawsze będziesz do niej tęsknił.

Ot to, cała filozofia. :)

sobota, 10 lipca 2010

O stefanie...

Republika, Republika marzeń, Republika, oto czego pragnę...

Dziwny jest umysł człowieka. Gdy ogarnia go cisza informacyjna, gdy brakuje mu pewności tego, co się dzieje, gdy po prostu czegoś nie wie, to...

No właśnie. Z reguły się boi. Po prostu. Najlepszym przykładem jest kosmos i obcy. My się boimy kosmitów, bo nic o tym nie wiemy.

Oczywiście mamy racjonalny umysł. "Przecież to niemożliwe, nie ma się czym martwić". Jasne. Szkoda tylko że nie wszystkie rzeczy są takie jak kosmici.

W ziemskich sprawach pojawiają się sytuacje, gdy brak informacji jest najgorszą rzeczą, jaka może spotkać. No bo daje nadzieję i jednocześnie strach. No bo jeśli nie masz aktualnych argumentów na którąś ze stron, to zaczynasz przeinaczać to co było kiedyś i... Zaczynasz się kręcić bez sensu. Chaos robi się większy, niż w momencie, gdy wokół Ciebie jest za dużo informacji.

Najgorsze jest to, że czasem ludzie nie potrafią sobie z tym poradzić. Zamiast ustąpić, uzbroić się w cierpliwość, nie zastanawiać się nad czymś czego i tak teraz nie zmienią, uparcie o tym myślą i nakręcają się. Zaczynają świrować, przestają racjonalnie myśleć, i giną we własnych myślach.

Umysł człowieka jest potężny. Jednak jego nieograniczone możliwości mogą być niebezpieczne. Może właśnie tak powstaje schizofrenia? (nie jestem lekarzem, nie wiem. To tylko rozważania :P)

No ale patrzcie. Człowiek, gdy za bardzo się nakręci, przestaje panować nad tym, o czym myśli. Po takim nawale myśli nie potrafi już odczepić się tak łatwo od jakiegoś tematu. Zaczyna uruchamiać jakby drugi tor myślowy i walczy z tym pierwszym.

Rozpoczyna się wielka walka. Trzeba jednak uważać. Zła taktyka, nieodpowiednia strategia może doprowadzić do czegoś, co ostatecznie odbije się na zdrowiu psychicznym. Nie możemy przecież walczyć za długo z samym sobą, bo w pewnym momencie stracimy możliwość pogodzenia obu stron, obu obozów myślowych. I co wtedy? Zaczynamy nienawidzić samego siebie, zmuszamy się, bijemy jeszcze bardziej. Gdy wydaje nam się, że jedna strona już wygrała, druga się znowu odradza.

Myślę że możemy wybrać dwie strategie.

Wojna błyskawiczna - po prostu zniszczyć te złe myśli. Trzeba użyć dużo siły woli, no i zrobić to na tyle wcześnie, żeby nie mieć wątpliwości co do wygranej. Trzeba zniszczyć to, co nas męczy zanim nas zacznie męczyć. Musimy po prostu uważać i panować nad sobą.

Pertraktacje dyplomatyczne - gdy już za późno, by ostatecznie zniszczyć drugą stronę za pomocą walki, trzeba objąć inną taktykę. Zaakceptować, rozważyć, uznać że to jest bez sensu, zmienić decyzję drugiej strony tak, by pokrywała się z pierwszą i ponownie zescalić. W ten sposób nasze myśli znów staną się jedną spójną całością.

Ciekawe, nie? Ale zamiast walczyć z takimi problemami można jeszcze się ich wystrzegać. Jak?

Po prostu nie nakręcać się na problemy, których jeszcze nie ma. Nie martwić się na zapas. I mieć w kieszeni inne cele, które będziemy realizować. Zawsze mieć zapas myśli, które dadzą nam szczęście, spokój, szansę rozwoju i pożytek. Bo po co mamy się załamywać, cofać i tracić zdrowie, skoro możemy cierpliwie poczekać na nowe informacje i zająć się tym, co da nam jakiś skutek, korzyść czy po prostu pożytek.

:)

Republika, Republika Marzeń, Republika, oto czego pragnę! :)

poniedziałek, 31 maja 2010

Ze wkurzenia...

(Bo tytuły nie muszą być po polsku)

Tak. Uważam, że przeważająca ilość ludzi jest głupia. Szczególnie zapita. Jest żałosna. I uważa, że to jest śmieszne. Że to jest zabawne... A to jest żałosne...


Taka refleksja... W sumie nie wiem, czemu tutaj. Ale na blogu z opowiadaniami nie pasuje. Więc jest tutaj. No i...

Tak, uważam, że upite dziewczyny to zło. I uważam, że alkohol to chyba spore gówno w mózgu...

Swoją drogą - wiecie że od nadmiaru Tigera/RedBulla/Innego Świństwa można dostać amnezji? Gitarzysta z zespołu znajomego zapomniał, jak się gra. Więcej do ust tego nie wezmę, chyba że na prawdę będę miał powód. (tak, to była dygresja :P)

I będę pisał dalej. Słucham jazzu na uspokojenie, odbudowuję sobie w głowie rzeczywistość i patrzę na wspaniałe zdjęcia (w tym momencie uśmiech na twarzy). Wiecie jak bardzo można być szczęśliwym? :P

Ale wracając do tematu - uważam że człowiek pod wpływem pewnych czynników zaczyna gubić pewne wartości i zasady... i w ogóle... Zresztą. Niektórzy mają to we krwi. Ooo, jak irytujący jest postęp cywilizacyjny, dający względną anonimowość pozwala na podszywanie się pod kogoś bez szczególnego zaznaczania tego, że jest się kimś innym. I jak wielką przyjemność niektórym sprawia wnikanie w czyjąś prywatność, zaglądanie do zamkniętej dla świata strefy i wlewanie tam gnoju swoich żałosnych żartów...

Przepraszam, po prostu uważam, że żartem jest coś, co nikogo nie uraża. Kiedy ktoś w ten sposób narusza pewne fundamenty pojmowania określonych zjawisk, jego żart przestaje być smaczny - i w efekcie budzi co prawda śmiech, ale śmiech żałosny. Śmiech, w którym objawia się totalne poniżenie, w którym ktoś wyśmiewa postawę osoby wyśmiewanej. Śmiech, w którym czasem pływa parę milczących, dobrych osób, które z litością patrzą na ofiarę żartu...

Taki żart jest psychicznym przestępstwem. Potrafi naruszyć delikatną strukturę myśli i wlać tam bagno...

Taak. Dzisiaj w ogóle dużo jest bagna. Niewielu ludzi chyba już potrafi nie brudzić się tym całym złem i żyć po prostu...


*chwila przerwy*

A wiecie, o czym trzeba pamiętać? Życie jest kruche... Szkoda by było zmarnować je w bagnie...